Okoliczne lasy

Coraz częściej na portalach internetowych pojawiają się wpisy o trzebieniu podrzeszowskich lasów, ludzie wybierający się na wycieczkę do lasu z rozpaczą stwierdzają, że ich ulubionego lasu już nie ma, że pozostały tylko odziomki po ściętych drzewach, porozrzucane gałęzie, albo przeorany teren. Od strony jezdni wszystko wygląda jak dawniej, ale po wejściu w głąb lasu odkrywamy całe kwartały, gdzie las jest tylko wspomnieniem. Las, który większość z nas pamięta od zawsze, bo tam z dziadkiem chodziliśmy na grzyby, tam wybieraliśmy się często na krótką wycieczkę.

Podrzeszowskie lasy znikają.

Oto wpisy z FB:

„Jeden z najpiękniejszych wyżynnych kompleksów leśnych w okolicach Rzeszowa – bukowy las między Wolą Zgłobieńską, Czudcem i Pstrągową, zawierający w sobie rezerwat Wielki Las. Tak wygląda, widoczny na załączonej mapie, parking leśny. Kilkudziesięcioletnie buki i świerki, ścięte i ułożone w ogromne stosy, zajmujące cały obszar parkingu.

Lasy Państwowe już dawno przestały dbać o zachowanie walorów przyrodniczych i krajobrazowych obszarów będących pod ich zarządem. Prowadzą rabunkową nie-gospodarkę, której celem jest wyniszczenie jak największej ilości lasów. Smutno patrzeć, jak bezpowrotnie ginie coś, co prawdopodobnie już nigdy nie będzie w stanie się odtworzyć”.

„Od strony Zwięczycy i Babicy wycinanie też pełną parą idzie”.

„Głogowska masakra piłą łańcuchową. Na zdjęciu ścieżka dydaktyczna przed i po. Wycięte ogromne połacie lasu przy rezerwacie Bór. Koszmar.”

„Zaorany teren w okolicy Prządek. Tu niedawno był las”.

„Straszny widok z okolic Bud Głogowskich. Wycięte całe połacie lasu.”

„Widok z okolic rezerwatu Zabłocie przypomina pole bitwy – zryta ziemia, powywracane drzewa, zaorany teren. Tu jeszcze niedawno rósł las”.

„Bieszczady, Małe Jasło – ładnie, prawda? Ale niech Was to nie zwodzi. Masakra tutejszych lasów trwa w najlepsze. Nic nie znaczą okresy ochronne i takie tam, nieważny status tutejszych lasów glebo- i wodoochronnych. Liczy się władza i kasa – kasa i tak najbardziej deficytowego nadleśnictwa w Polsce …”

Od 2016 r. obserwujemy pogłębianie demontażu systemu ochrony przyrody. Oprócz zmiany prawa realizującej interesy wielkiego biznesu i lobby eksploatującego przyrodę (Lex Szyszko, Lex Ardanowski, Lex Inwestor i ustawa z maja 2020 r. o Odnawialnych Źródłach Energii, która wprowadza zmianę definicji drewna energetycznego, co umożliwia spalanie w elektrociepłowniach pełnowartościowego drewna jako biomasy) dramatycznej dewastacji uległa także praktyka stosowania prawa.

Lasy Państwowe nie lubią jawności i od kilku lat uchylają się od przekazywania pełnych informacji o sprzedaży drewna, choć jest to informacja publiczna. Polskie prawo nie zapewnia dostępu do informacji o Planach Urządzania Lasu, a jeśli ta informacja nawet zostanie ujawniona, to nie ma możliwości zaskarżenia tych planów. PUL są traktowane jako wewnętrzne akty o charakterze służbowym. Ponieważ nie są one traktowane jak decyzje administracyjne, nie można zaskarżyć ich do sądu.

W Komisji Europejskiej przeciwko Polsce toczy się procedura naruszenia prawa europejskiego m.in. właśnie dlatego, że ustawa o lasach uniemożliwia zainteresowanemu społeczeństwu zaskarżenie decyzji zatwierdzających PUL. Komisja wzywa Polskę w opinii z dnia 25.07.2019 do zmiany prawa. Ale niejedną opinię KE nasze władze już zignorowały.

Na przestrzeni ostatnich kilku lat obserwujemy wyraźny wzrost zagęszczenia sieci dróg leśnych oraz ich masowe asfaltowanie. Związane jest to ze wzrostem ilości pozyskiwanego drewna. Dawne drogi leśne to obecnie szerokie trakty z głębokimi na metr koleinami, rozjeżdżane przez ciężkie maszyny do wycinania i ciągniki zrywkowe.

Szeroką opinię społeczną bulwersują działania w takich lasach, jak Puszcza Białowieska czy Puszcza Karpacka, a o przerabianiu na deski lasów podmiejskich, mniej ważnych przyrodniczo, ale istotnych dla ludzi jako miejsca aktywności i wypoczynku mniej się mówi.

Bez względu na poglądy czy opcję polityczną wszyscy bowiem widzą, jak na ¼ terytorium kraju gospodarka leśna podporządkowana jest tylko i wyłącznie funkcji produkcyjnej.

30 kwietnia 2016 weszła w życie kontrowersyjna ustawa o lasach. Na jej podstawie Skarb Państwa ma prawo wykupu lub pierwokupu prywatnych lasów.  Lasy Państwowe chwalą się, że powierzchnia zalesiona w Polsce zwiększa się. Może powierzchnia faktycznie zwiększa się, ale zalesianie polega na sadzeniu młodnika, który za jakieś 30 lat stanie się lasem, najczęściej jednak monokulturą.

Każdy rozumie, że nie można zrezygnować w ogóle z pozyskiwania drewna, że gospodarka leśna to jednak gospodarka, gdzie zysk odgrywa główna rolę, ale ustawienie przedsiębiorstwa Lasy Państwowe poza kontrolą społeczną budzi uzasadnione obawy.

Od kilku lat LP nie udzielają informacji o ilości pozyskanego i sprzedanego drewna, a wiadomo jest, że ogromne jego ilości trafiają nie do rodzimych producentów, ale na eksport, np. do Chin.

W dobie katastrofy ekologicznej i klimatycznej – dla dobra obecnego i przyszłych pokoleń, w sytuacji pandemii, która nie wiadomo czy kiedyś definitywnie się zakończy, gdy ludzie tęsknią za zwykłym spacerem po lesie, za wycieczką na pogórze, za widokiem drzew za oknem, wycinanie podmiejskich lasów jest postępowaniem nieodpowiedzialnym i antyspołecznym.

W tej sytuacji wiele organizacji ekologicznych i obywatelskich postuluje takie zmiany ustawowe, aby  wyłączyć ok. 20% terenów leśnych z prowadzenia surowcowej gospodarki leśnej i podporządkować je wyłącznie funkcji przyrodniczej i społecznej. Chodzi o eksploatację lasów przyrodniczo cennych i/lub lasów podmiejskich, które powinny być wyłączone z intensywnego pozyskania drewna. To nie tylko niezbędna reakcja na zmiany klimatyczne i katastrofę ekologiczną, ale i działanie podyktowane zwykłym rachunkiem ekonomicznym.

Zwiększenie nakładów na ochronę przyrody i klimatu jest wyraźnym trendem w Unii Europejskiej, co nie dziwi po doświadczeniach pandemii COVID19. Badania naukowe dowodzą, że przyczyną przenoszenia się patogenów, takich jak koronawirus, naturalnie występujących w dzikiej przyrodzie, jest jej dewastacja przez człowieka. Jako społeczeństwo jesteśmy zależni od jakości środowiska naturalnego, dlatego naprawa systemu ochrony przyrody w Polsce powinna leżeć w naszym żywotnym interesie.

Takich zmian domaga się nie garstka „jazgoczących aktywistów”, ale większość polskiego społeczeństwa i to od prawa do lewa. Na drodze prawnej w obecnej sytuacji niewiele możemy zrobić, ale gdy głosy protestu ze strony społeczeństwa będą coraz liczniejsze, może uda się powstrzymać tę niepohamowaną redukcję polskich lasów.

12 + 11 =

Strażnicy Drzew w Rzeszowie

tel. 728 082 963
straznicydrzew.rzeszow@gmail.com
www.straznicydrzew.rzeszow.pl

Witryna realizowana z dotacji programu Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy, finansowanego z Funduszy EOG

Share This